„Nie proszę o miłość”

Premiera 17 sierpnia 2017, wyd. PASCAL

Dwie singielki. Dwie historie. To samo pragnienie miłości.

Przyjeżdżają do Warszawy w poszukiwaniu nowego życia. Hania szuka prawdziwego uczucia, Ewa – po rozstaniu z partnerem  – kolejnych przygód i erotycznego spełnienia. Co łączy tak różne kobiety?  To samotność, do której żadna z nich się nie przyznaje, a która sprawia, że z obawą myślą o kolejnych etapach życia. Dokąd zaprowadzi je ten strach?

Mocna, słodko-gorzka opowieść o egoizmie i związkach, oczekiwaniach i rozczarowaniach, zdradzie i naiwności. A także o trudnej przeszłości, która pada cieniem na przyszłość.

Ta historia jest aż za bardzo prawdziwa.

 

Fragmenty

 

Recenzje

„Człowiek jest mniej nieszczęśliwy, gdy nie jest nieszczęśliwy sam”, powiedział Honore de Balzac. Doskonale wiedzą o tym bohaterki „Nie proszę o miłość”, które stawiają wszystko na jedną kartę. Nie chcą być same. I nieważne jaką cenę za to zapłacą…

Natasza Socha, pisarka

Muszę powiedzieć jedno – ta książka to prawdziwa emocjonalna bomba, a ja na serio wróżę autorce wielką karierę! Połączenie takiego warsztatu pisarskiego z tak dużą dojrzałością psychologiczną i głęboką wrażliwością dało piorunujący efekt! Pierwsze skojarzenie, jakie samoistnie nasunęło mi się po przeczytaniu ostatniej strony to cytat z tekstu Edwarda Stachury do piosenki „Nie brookliński most” śpiewanej przez SDM:

„Rozdzierający jak tygrysa pazur
Antylopy plecy jest smutek człowieczy”.

Właśnie o tym jest książka Danuty Awolusi. O poszukiwaniu miłości i o rozpaczliwej samotności, która do tego poszukiwania popycha dwie bohaterki, Hanię i Ewę. Bohaterki różne jak dzień i noc. Hanię najlepiej definiuje słowo „mysiość”. To ten typ kobiety, której nikt nie zauważa na imprezie i o której nikt nie umiałby nic powiedzieć gdyby, na przykład, została zamordowana przez seryjnego mordercę, a policjanci chcieliby zebrać o niej informacje. Idealnie wtapiająca się w tło, najlepiej szare. Wycofana i wystraszona. Przekonana, jak to ładnie ujął w jednym ze swoich wierszy, nomen omen o samotności, ksiądz Twardowski „że szczęście się połamało bo mnie się nie należy”. Z kolei Ewa to wcielenie współczesnej femme fatale. Istna Dancing Queen każdej warszawskiej imprezy odprawiająca swój taniec godowy i wabiąca wybranych samców. Tygrysica udająca ofiarę. Przeskakująca od jednej erotycznej przygody do drugiej, dająca się łaskawie zdobywać i omawiająca potem ze swoją przyjaciółką, Ingą, walory kolejnych kochanków. Naprawdę trudno sobie wyobrazić dwie bardziej od siebie odstające osobowości. A jednak pewnego dnia los skrzyżuje ich drogi. A wtedy okaże się, że potajemnie gardząc sobą nawzajem, są do siebie bardzo podobne. Łączy je jedno: próba oswojenia wściekłego potwora samotności. Samotności, o której Danuta Awolusi mówi bardzo dobitnie ustami Hani:

„Samotność, kiedyś tak naturalna i tolerowana jak każdy inny „problem”, z czasem stała się upiorem, który z całą radością usiadł mi na sercu i rozgościł się tam na dobre. Skrzydlata bezwzględna bestia. Wiecznie głodna, wytrącająca z równowagi, wysysająca energię wampirzyca. Codziennie cięższa, waży tonę”. ( str. 26-27 )

Nie bójcie się wagi omawianego problemu, bo książka jest napisana tak sprawnie, że czyta się ją świetnie. Ale spod wierzchniej warstwy codzienności obu bohaterek z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej przebijają się ich prawdziwe emocje i prawdziwe motywacje, skrywane nawet przed samymi sobą. Podobnie jak w „Odważonej”, w której autorka bez pardonu i bez znieczulenia rozprawiła się, między innymi, z dyskryminowaniem ludzi otyłych, mówiąc o rzeczach, które tak naprawdę są w społeczeństwie rodzajem tabu, i o których wygodniej jest nie wspominać, tak samo w najnowszej książce obnaża problem ludzkiej samotności i tego, w jaki sposób manifestuje się ona we współczesnym świecie. Zwłaszcza samotność ludzi młodych lub „wciąż młodych”, którzy powinni czerpać z tego życia garściami. Czy zwróciliście uwagę na to jak my, współczesne społeczeństwo, reagujemy na wyznania innych ludzi obnażające ich słabości? Wyobrażacie sobie piękną, atrakcyjną dziewczynę mówiącą otwarcie podczas imprezy, że tak naprawdę wyje po nocach z samotności, bo nie ułożyło się jej życie osobiste? Założę się o wszystkie pieniądze, że większość zgromadzonych udałaby, ze nie słyszała tego rozpaczliwego wyznania, inni usiłowaliby tłumaczyć, że dziewczyna pewnie wypiła o kilka drinków za dużo. Bo samotność jest niewygodna jak kamień w bucie, nieestetyczna jak stara podomka, niemodna jak sukienka z poliestru…

I o tym właśnie jest ta książka. O różnych obliczach samotności. O naszych sposobach radzenia sobie z nią. O tym, jak sobie radzimy ( lub nie ) z ludźmi samotnymi w naszym otoczeniu. O tym, skąd nasza samotność się bierze. A także o tym, że choć nie da się od niej uciec, to można się nauczyć z nią żyć. „Nie proszę o miłość” to naprawdę świetna książka. I dlatego proszę – nie przegapcie jej! I zapamiętajcie również nazwisko autorki, bo ma wielki potencjał!

To nie jest romans, to nie jest lukrowana powieść z happy endem. Mocna , realistyczna i zasadniczo gorzka powieść o samotności młodych ludzi w świecie biznesu i dobrobytu, o powierzchownych i egoistycznych układach łóżkowo- emocjonalnych , o okrucieństwie i zawiedzionych nadziejach czy oczekiwaniach .
Książkę dostałam w bardzo trudnym dla mnie momencie życia. Nie była dla mnie otuchą i nie przywołała uśmiechu na twarzy ALE mocno kopnęła mnie w tyłek. I tego właśnie potrzebowałam. Żeby zmienić coś w swoim życiu trzeba po prostu zmienić coś w swoim życiu i już
Obie bohaterki próbują to zrobić, obie rzucają się na głębię. Która wypłynie a która utonie?
Przekonaj się.
Nie lubisz słodko-pierdzących powieści z happy endem ? To książka dla Ciebie. Mocna. Odważna. Prawdziwa. Boli. Kopie w mózg. Czas się obudzić zanim będzie za późno samotnicy….

Danuta Awolusi zaskakuje czytelników dojrzałą, niesztampową powieścią. Zadziwia świeżym spojrzeniem na problem. Wydawałoby się, że w temacie potrzeby kochania i bycia kochanym nie można już nic nowego napisać, a tymczasem Danuta Awolusi odnalazła nową, jeszcze niesplądrowaną ścieżkę. Postawiła na zderzenie wulgarności i delikatności. Na sprzeczności. Na niemy krzyk wydobywający się z wnętrz głównych bohaterek.

Prace nad okładką

Autorką zdjęć jest Katarzyna Kosakowska, z którą miałam przyjemność osobiście pracować! I to na dachu…